-*Derang idzie na
cmentarz*
-*Bała się o niego po spotkaniu wybrała
się na cmentarz*
-D: Co ty tu robisz to niebezpieczne.
-F: Musiałam wybacz
-D: No dobrze...
-*Nagle kogoś zauważa*
-D: Schowaj się za mnie *szepną*
-*Stanęła zanim była gotowa do ataku *F:
To raczej ty powinieneś się schować.
-D: Wole żebyś ty była bezpieczna...
-K: No proszę, proszę kogo ja widzę?
-D: Kim jesteś?
-K: Nie poznajesz siostra ?
-D: Kto to jest?
F: To ty zabije cie zabije !!! *Chciała
już do niego skoczyć*
-*Powstrzymał ja *D: Kto to jest?
-F: On mnie stworzył !!!
-D: Czego od nas chcesz? *Krzyknął*
-F: Chce mnie zabić *Zakryła Deranga
,zauważyła broń u tamtego*
-D: Co ona ci zrobiła? Co my ci
zrobiliśmy?
-K: Zrujnowała mi życie a ty jesteś tylko
przynętą.
-D: Co?
-K: Nie wtrącaj się , a ty zapłacisz mi
za to co zrobiłaś .
-*Fruguś odepchnęła Deranga zabierając mu
broń, rzuciła się na tamtego*
-*Podbiegł od tyłu i rzucił sie na
tamtego*
-*Ugryzł go *F: Derang !!! * podbiegła do
chłopaka *F: Proszę Cie zostaw to mnie nie chce żebyś był vampierem.
-K: Jakie to romantyczne , ale mam walkę
do dokończenia.
-F: Zamknij się!!!
-D: Nic mi nie jest, załatw go!!!
-*Rzuciła się na tamtego jednak on był
silniejszy w sumie to jej stwórca*
-*Przewrócił ją na ziemie *K: I co teraz
zrobisz?
-*Zauważył że przegrywa, wyciąga rewolwer
zapasowy i strzelił w niego*
-*Nic nie podziałało *
-F: Nie!!! *Chciał się rzucić na Deranga,
Fruguś to zauważyła, ugryzła go*
-K: Teraz chcesz mojej krwi jesteś
śmieszna.
-*Przypomniał sobie co mówiła Fruguś,
wyciągną zapalniczkę zapalił ją i rzucił w niego*
-F: Żegnaj Derang *Od zapalniczki i ona
mogła zginąć *
-K: To zginiemy razem * Zapalił się *
-F: Ja nie mam zamiaru *Strzeliła do
niego ze srebrnych naboju , Stwórca giną a Fruguś została zraniona dość
poważnie od płomieni*
-*Biegnie do niej *D: Nic ci nie jest?
-K: Toooo... nie koniec... *Wykrzykną
ostatnimi słowami...*
-*Strzeliła drugi raz *F: A tylko
spróbujesz, zabije twoją słodką dziewczynę…
-K: Tylko nie ją !!!
-*Vampir uciekł...*
-*Wypuściła broń bezwładnie*
-D: Nic ci nie jest?
-*Nie dała rady nic powiedzieć była cała
poparzona*
-*Dzwoni po jej brata*
-*Nie odbiera*
-D: Cholera, tylko mi tu nie umieraj....
-*Popatrzyła mu w oczy *
-D: Potrzebujesz krwi ?
-*Pokiwała przecząco*
-D: Potrzebujesz jej nie możesz umrzeć...
-*Nie chciała jego krwi*
-D: Proszę nie możesz umrzeć....
-*Ona wiedziała że nie umrze *
-*Ponownie dzwoni do jej brata*
-*Odbiera *R: Tak?
-D: Przyjeżdżaj szybko, twoja siostra
umiera... Jesteśmy na cmentarzu.
-R: Co się stało *Wybiega z domu *
-D: Potem ci wytłumaczę a teraz pospiesz
się.
-*Przyjeżdża na cmentarz*
-D: Szybko....
-*Biegnie do nich *
-D: Pomóż...
-R: Co się stało czemu jest taka
poparzona ?
-D: Jej stwórca nas odwiedził...
-R: Że co ? *Zaczęła zasypiać * Nie
zasypiaj !!!
-D: Pomożesz jej?
-R: Jeśli będzie chciała krwi * Fruguś
zasnęła*
-D: Nie zasypiaj!!!
-*Zamknęła oczy*
-D: Nie umieraj!!!
-R: Spokojnie ona żyje.
-D: Na pewno?
-R: Tak popatrz ona oddycha.
-D: Ulżyło mi. A tamten Vampir mnie
ugryzł to cos poważnego?
-R: Pokarz.
-*Pokazuje ugryzienie*
-R: Siet * Spojrzał na ranę*
-D: Co?
-R: Weszło zakażenie *Wziął siostrę na
ręce* Choć.
-*Idzie za nim*
-*Położył siostrę na tylnym siedzeniu *
-R: Czemu jest w sukience?
-D: Potem ci wszystko wytłumaczę...
-R: O balu wiem ale czemu się nie przebrała?
-D: Znalazła list od tego vampira w mojej
kurtce, ja poszedłem na cmentarz a ona na pogawędkę z Magdą
-R: Puściłeś ją do Magdy?
-D: Mówiłem jej żeby nie robiła niczego
głupiego..
-R: Ty lepiej zadzwoń do Magdy *Wsiadł w samochód*
-D: Po co?
-R: Nie wiesz do czego Fruguś jest zdolna
-D: Wiem ale obiecała że nic jej nie
zrobi...
-R: Ale jeżeli coś jej powiedziała a to
ją uraziło jest nieobliczalna
-D: W sumie... Zadzwonię.
-*Podjechali pod znany Derangowi szpital
*
-*Ma schowana jakby co pistolet z
srebrnymi nabojami *
-R: Oddaj mi go.
-D: Co?
-R: Pistolet oddaj mi go też jestem człowiekiem
i wchodzie tam bez broni
-D: Na pewno?
-R: Tak daj mi go
-D: Masz *Oddaje*
-R: Dzięki * Zostawia go w samochodzie
bierze siostrę *Choć.
-*Idzie za nim*
-*Wchodzą do szpitala*
-*Czuje sie nie swojo*
-*Inne vampiry nie zwracają na niego
uwagi*
-*Zdziwił sie trochę*
-R: Co jest ?
-D: Co?
-R: Jakoś dziwnie wyglądasz dobrze się czujesz
przebywając tu?
-D: Niezbyt...
-R: Aha *Weszli do sali , położył siostrę
na łóżku przyszedł lekarz*
-L: Kto jej to zrobił?
-D: To trochę przeze mnie...
-R: Jak to mówiłeś że to stwórca.
-D: Taaak... chciałem go podpalić i
dostało się trochę tez jej…
-R: Serio ? Ryzykowałeś utratą ukochanej?
-D: Byłem pod wpływem emocji..... *Upadł
na podłogę i złapał się za miejsce ugryzienia*
-R: Derang co jest *Ukucną obok niego *
-D: Ssstrasznie boliiii.....
-*Pielęgniarka podeszła wbiła kły w to
samo miejsce*
-D: Cooo jesttt?
-R: Nie ruszaj się * Ricky przytrzymał go
a pielęgniarka odsunęła się wzięła opatrunek i opatrzyła ranę *
-D: Aaaaaaa....*krzykną*
-*Ricky nie wiedział co mu jest *R:
Musisz do tego przywyknąć *przytrzymała opatrunek*
-*Uspokoił sie*
-*Fruguś zaczęła się rzucać *
-D: Co się dzieje?
-L: Przechodzi przemianę.
-D: Co?
-L: Popatrz *Jej skóra zaczęła się
regenerować zmieniła odcień , jej włoży zmieniły kolor , tak samo jak oczy
zmieniły kolor * Jeszcze to nie koniec.
-D: Co się dzieje?
-L: Zmienia swoją postać gdzieś inna
vampiżyca też przechodzi przemianę zmieniają się ciałami to norma
-*Zszokowany*
-*Nagle zmienia jej się sukienka a tamta
pojawia się obok niej *
-*Ciągle parzy*
-*Budzi się*
-F: Ricky zasłoń mu oczy * krzyknęła*
-D: Co sie....
*Ricky zakrył mu oczy. Fruguś wyrwała
sobie nerwy , upadła bezwładnie na łóżko*
-*Nie wie co sie dzieje*
-F: Już możesz odsłonić.
-D: Co sie tu właśnie stało?
-F: Wolisz nie wiedzieć
-D: A jednak...
-*Fruguś nie patrzyła na nich , nic nie chciała
powiedzieć*
-*Podchodzi do niej*
-*Patrzy na ranę *F: Co z tobą?
-D: Nie martw sie o mnie...
-F: Musze to przeze mnie.
-D: Nie to moja wina...
-*Zaczęła płakać*
-D: Nie płacz.. Proszę...
-F: Ale teraz po przemianie już nie jestem
sobą.
-D: Dlaczego?
-F: Nie wyglądam jak wcześniej jestem
innym vampirem.
-D: Jak to?
-F: Normalnie jestem inną dziewczyną.
-D: Czy ktoś mi wytłumaczy co sie tu
dzieje?
-*Chciała go uciszyć pocałowała go *F:
Nie denerwuj się ja cie nadal kocham ale czy ty mnie też?
-D: Najpierw chce sie dowiedzieć co tu
się dzieje........
-F: No dobrze ..... każdy Vampir gdy jest
zagrożony śmiercią zmienia swoją postać czyli to co było przed chwilą z wyglądu
są w ogóle kim innym ale w środku to te same osoby.
-D: Dzięki Bogu.....
-F: To jak kochasz mnie jeszcze?
-D: Oczywiście.....
-*Przytuliła się *F: Jeśli chcesz mogę wrócić
do mniej więcej tamtej postaci.
-D: Czy to bezpieczne?
-F: Tak trochę.
-D: Czyli....?
-F: Któraś z nas może nie mięć potem
dzieci.
-D: Może na razie nie próbuj...
-F: Czemu?
-D: Nieważne...
-F: No powiedz to chociaż na ucho.
-D: Nie....
-F: Czemu* rozpłakała się*
-D: Proszenie nie płacz *przytulił ja *Po
prostu martwię się o ciebie...
-F: Niema o co.
-D: A jednak sie martwię...
-F: Na prawdę?
-D: Tak...
-*Patrzył jej w oczy*
-F: Dobrze że cię nie przemienił.
-D: Taaaa...
-F: A wiesz chociaż dlaczego?
-D: Nie....
-F: Bo musiała bym zostać jego partnerką.
-D: Jak to?
-F: Tak jest w prawach vampirów jeśli Vampir
przemieni partnera vampiżycy zabiera ją dla siebie.
-D: A co jeśli ty byś mnie przemieniła ?
-F: To musze być przy tobie jako stwórca
-D: Ahaaa....
-F: Nawet o tym nie myśl.
-D: Ja nic nie sugerowałem...
-F: Nie no wcale
-D: Nie ważne...
-F: Jak tam se chcesz * nagle zaczęła się
trząść *
-D: Co się dzieje?
-F: Ona chce zamienić ciała.
-D: Nie rób tego....
-F: Nie mam na to wpływu *zaczęła się
przemiana*
-*Połączenie się zerwało, przemiana sie
do końca nieudała*
-D: Co sie stało?
-F: Zabije tą laske tylko ją znajdę* zaczęła
ja wyszukiwać*
-*Nie ma pojęcia co się dzieje*
-F: Chłopaki wyjdźcie.
-*Wychodzi*
-*Lekarz ją bada na jej życzenie*
-*Martwi sie o nią*
-*Słychać jak przeklina*
-*Jest bardzo zdenerwowany ta sytuacją*
-*Pielęgniarka zauważała to *P: Co się
dzieje?
-D: Nic Po prostu martwię sie o nią....
-P: Rozumiem cie taka przemiana nie jest
łatwa dla żadnej dziewczyny
-D: Co mogę teraz zrobić?
-P: Chwilowo nic ale nie możesz pozwolić
jej aby myślała o tym co się wydarzy.
*Fruguś wybiega wkurzona z sali*
-D: Co się stało?
-F: Ona jest nienormalna.
-D: Co?
-F: Gdy była pierwsza przemiana zmieniłyśmy
tylko wygląd ona myślał że mam też jej dziecko dla tego chciała zmiany jeszcze
raz no a teraz na prawdę nosze jej dziecko *rozpłakała się*
-D: Że co? *zemdlał*
-*Zabrały go na sale ,ocuciły *F: Derang
obuć się.
-D: Co sie stało?
-F: Zemdlałeś.
-D: Cholera....
-F: Co jest?
-D: Po prostu nie mogę uwierzyć w to co
sie stało...
-F: Wiem ja też nie ale lekarz to
potwierdził.
-D: Za dużo jak na jeden dzień...
-F: Wiem nie myśl teraz o tym obiecasz mi
?
-D: No dobrze.
-F: Pójdziesz jeszcze gdzieś zemną ?
-D: Dobrze...
-*Wyszli ze szpitala, Fruguś trzymała
Deranga za rękę*
-*Miał mentlik w głowie*
-F: Obiecałeś.
-D: Co? Nie myślę o tym...
-F: To o czym?
-D: Sam nie wiem...
-F: Poczekasz tu czy chcesz iść zemną?
-D: Idę..
-*Prowadzi go do jakieś dziewczyny która
wygląda identycznie ja Fruguś wtedy*
-D: Co do?
-F: Spokojnie.
-D: To trudne...
-F: Wiem bo widzisz w niej mnie co nie?
-D: Ta...
-F: Udowodnię ci że ja jestem tą prawdziwą.
-D: Nie musisz.. ja to wiem...
-F: Na pewno ?
-D: Tak ale jak wolisz...
-F: To potem * pocałowała go podeszli do
dziewczyny , Fruguś złapała się za brzuch*
-D: Co się stało?
-F: Laska w którym ty jesteś miesiącu ?
-K: W szóstym.
-*Podbiegł do niej*
-F: Czemu chciałaś drugą przemianę?
-K: Myślałam że je straciłam.
-F: No a teraz na prawdę je straciłaś
-*Nie wie co sie dzieje*
-F: Co chcesz teraz zrobić?
-D: Może pójdźmy do domu?
-F: Zaraz pójdziemy nie martw się
wszystko będzie okey .
-K: Ty urodzisz i mi oddasz .
-F: Śmieszna jesteś jak ja mam urodzić to
zostanie zemną.
-*Złapał ją za rękę *D: Przemyśl to
jeszcze...
-*Zdziwiona *F: Co masz na myśli mam jej
oddać tak po prostu?
-D: Nie o to chodzi...Chodźmy do domu...
-F: Powiedź to pójdziemy.
-D: Chodzi o to czy jesteś gotowa na
dziecko...
-*Dotarło do niej co powiedział Derang*
-*Przytulił ją*
-*Rozpłakała się, wtuliła się w niego*
-K: Daje ci czas do poniedziałku ja chce
je odzyskać bo inaczej twój chłopak będzie mój znasz zasady .
-F: Tak znam spadaj stąd a my chodźmy do
domu.
-*Ida do domu*
-*Ma mętlik w głowie*
-*Są juz w domu*
-*Zwija się z bólu*
-D: Co się dzieje?
-F: Boli, to dziecko wie.
-D: Co?
-F: Że nie jestem jego matką.
-D: Krzywdzi cię?
-F: Tak.
-D: Co mogę zrobić?
-F: Nie wiem * złapała za brzuch chciała
go uspokoić*
-*Przytulił ją*
-*Położyła jego rękę na swoim brzuchu *F:
Czujesz?
-D: Tak, jest zdenerwowane...
-F: Ja też.
-D: Usiądź i uspokój się...
-F: Co ja mam teraz zrobić?
-D: Uspokój sie......
-*Uspokaja się *F: Ja już nie wiem.
-D: Wiem że to trudne ale damy rade i pamiętaj
że zawsze będę przy tobie...
-F: Ale teraz staje przed wyborem ty albo
dziecko i co ja mam zrobić?
-D: Na razie nie myśl o
tym...Odpoczywaj...
-F: Nie mogę.
-D: Dlaczego?
-F: Nie wiem.
-*Złapał ją za rękę *D: Choć.
-*Idzie za nim*
-*Poszli do pokoju *D: Połóż się i
odpoczywaj.
-F: Połóż się zemną proszę.
-D: Dobrze...*położyli sie*
-*Miała mętlik w głowie*
-D: Co sie stało?
-F: Mam dość, zabij mnie.
-D: Nigdy tego nie zrobię....
-F: Musisz.
-D: Dlaczego?
-F: Bo ja tak chce.
-D: Nie zrobię tego
-F: To sama to zrobię jak urodzi się
dziecko oddaj je tej dziewczynie
-*Przytulił ją bardzo mocno *D: Uspokój
sie...
-*Próbowała sie wydostać*
-*Puścił ją*
-F: Jesteś taki sam jak inni * nie wiedziała
co sie z nią dzieje*
-D: Co złego zrobiłem?
-F: Poprosiłeś mnie o chodzenie bo ja ci
kazałam.
-D: Nie...
-*Nie wie o co chodzi nie chciała tego
mówić*
-D: Co sie dzieje? Powiedz...
-*Zwija się z bólu*
-D: Co sie stało?
-F: Dziecko
-D: Co z nim zrobiło ci coś?
-F: Boi się coś się stanie niedobrego
-D: Co?
-F: Nie wiem *przytula się*
-*Obejmuje ja i całuje*
-*Odwzajemnia pocałunek*
-D: Kocham cie pamiętaj o tym
-F: Pamiętam...
-*W pokoju pojawiły sie dwa wampiry*
-D: Co do....?
-*Zasłoniła mu usta *F: Czego chcecie?
-W: Dobrze wiesz co dawaj dziecko albo chłopaka.
-*Cholera pomyślał, miał ciągle przy
sobie pistolet z nabojami*
-F: Postanowiłam z dziecka matka że ja urodzę
i oddam jej dziecko więc spadajcie mi stąd.
-D: Jesteś pewna ?*szepną*
-F: Tak nie oddam ciebie jesteś mój.
-*Cieszył się z tego*
-W : Okey jak tak zadecydowałaś ale jeśli
tego nie zrobisz zabijemy go.
-F: Zrozumiałam spadajcie.
-*Odeszli*
-*Popatrzyła na chłopaka*
-D: Wiesz co....
-F: Co?
-D: Kocham Cię.
-F: Ja Ciebie też.
-*Obją ja*
-*Wtuliła się*
-D: To co teraz?
-F: Musze urodzić.
-D: Teraz?
-F: Nie, wtedy kiedy jest termin.
-D: A do tego czasu?
-F: Musze uważać na dziecko.
-D: Będę zawsze przy tobie żeby cię wspierać.
-F: Dziękuję ci.
-*Patrzył jej w oczy*
-F: O czym myślisz *patrzy mu w oczy*
-D: O nas kiedy to wszystko sie skończy...
-F: Chodzi ci o naszym związku czy o tych
problemach?
-D: Kiedy skończą się problemy......Choć
to chyba nie możliwe
-F: Już niedługo obiecuje.
-D: Mam nadzieje...
-F: Nie wierzysz mi?
-D: Wieżę...
-F: Nom to się nie zamartwiaj.
-D: Dobrze.
-*Chciała wstać* F: Pomożesz?
-D: Oczywiście *pomaga jej*
-*Wstaje *F: Choć zrobię ci kolacje.
-D: Może lepiej ja zrobię ty odpoczywaj.
-F: No jak uważasz.
-D: Ty usiądź i odpoczywaj.
-F: No dobrze posłuchaj będziesz musiał
na musa mnie nakarmić nie mogę pić teraz krwi a dziecko potrzebuje pokarmu
-D: To dziecko nie jest vampirem?
-F: Nie.
-D: Jak to?
-F: Normalnie jak by było niestała bym
tutaj
-D: Dlaczego?
-F: Bo by piło moją krew a tego nie robi.
-D: No dobrze...
-F: Spróbujesz?
-D: No dobrze....To co chcesz?
-F: Obojętnie i tak dla mnie jedzenie to
kara.
-D: To jakieś kanapki *poszedł do kuchni*
-*Czeka na niego*
-*Przychodzi z jedzeniem*
-*Skrzywiła się na sam ich widok
-D: Proszę.
-F: Dzięki *schowała ręce*
-D: Jedz..
-F: Nie mogę musi mnie ktoś zmusić
-D: Ja mam to zrobić ?
-F: Nom.
-D: Nie za bardzo umiem kogoś zmusić...
-F: Wiem ale spróbuj.
-*Próbuje ją zmusić*
-*Nie daje się*
-*Próbuje bardziej*
-*Uległa mu*
-*Nareszcie pomyślał*
-*Zjadła z musu kilka kanapek*
-D: I jak?
-F: Bez smaku.
-D: Aha.
-F: Masz ty jedz.
-D: Dzisiaj juz nic nie przełknę...
-F: Przeze mnie?
-D: Niee.
-F: Aha
-D: To co teraz?
-F: Może coś porobimy?
-D: Na przykład?
-F: W coś zagrajmy
-D: Zaproponuj coś...
-F: Może "co widzą moje oczy"?
-D: Ok
-F: To ja pierwsza widzę coś
dużego , brązowego i pojemnego, co to jest?
-D: Szafa.
-F: Tak.
-D: To teraz ja.
-F: Tak.
-D: Widzę coś wygodnego dwuosobowego co to jest?
-F: Łóżko.
-D: Tak.
-F: Widzę coś wielo kolorowego ,co to jest?
-D: Hmmm.....więcej szczegółów jeśli można.
-F: Nie jest wysokie ani niskie
-D: Trudne....
-F: Na pewno zgadniesz
-D: Hmmmmm. Nie wiem....
-F: No dobrze ... to ...ty *pocałowała go*
-*Odwzajemnił pocałunek *D: Dzięki teraz ja. Widzę coś z czym
chciałbym spędzić wieczność...
-F: Ja
-D: TAK
-*Pocałowała go*
-*Odwzajemnił*
-*Posuneła się *F: Siadaj
-*Siada obok niej*
-*Patrzą sobie w oczy*
-*Całują się*
-*Obejmuje ja*
-*Głaszcze go po plecach*
-*Zaczyn ja pieścić rękami*
-*Oddaje się nu*
-*Przewraca ją delikatnie na łóżko*
-*Czeka na jego ruch*
-*Delikatnie ściąga jej ubranie*
-*Zdejmuje z niego koszulkę*
-*Zaczyna zdejmować resztę ubrań*
-*Nie rusza się*
-*Namiętnie powoli całuje*
-*Odwzajemnia pocałunek
-*Posuwa sie dalej*
-*Jest w niebie*
-*Ściąga wszystkie ubrania*
-*Zdziwiła się*
-*Nadal całuje*
-*Niechciała zasypiać*
-*Czekał na jej ruch*
-*Przewróciła go ,zdjęła mu ubrania, całowała namiętnie*
-*Upadła na niego tracąc przytomność*
-D: Obudź się....Co sie stało?
-*Ocknęła się *F: To dziecko
-D: Co?
-*Wstała ubrała się *F: Innym razem przepraszam* pocałowała go*
-D: Nie szkodzi *trochę zawiedziony*
-F: Przepraszam
-D: Na prawdę nie szkodzi...
-*Położyła się ,wtuliła się i zasnęła*
-*Wtulił się i zasną z nią*
Ciąg dalszy nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz