Na imię mam Klaudia.
Jestem dziewczyną, której życie nigdy nie było spokojne.
Pewnego dnia postanowiłam wybrać się na spacer z przyjaciółką. Dzień zapowiadał się świetnie. Słońce grzało, wiał lekki wiaterek, który muskał nasze włosy i ciała.
Będąc w głębi lasu zaczęłyśmy śmiać się głośno. Cały las był tylko dla nas, przynajmniej tak myślałyśmy.
Przechadzając się długa polną dróżką, która prowadziła w głąb lasu, o nasze uszy obił się dziwny szelest wśród krzaków. Monika pomyślała, że to małe niewinne stworzenie się tam czai, myliła się jednak.
Zapadał wieczór.
Nad lasem unosiła się mgła, nagle zrobiło się strasznie ciemno.
Wystraszyłam się, ponieważ na zegarku dochodziła dopiero 19:00.
Postanowiłyśmy wrócić, lecz problemem była droga powrotna.
Wraz z Moniką postanowiłyśmy się rozdzielić.
Poszłam szukać wyjścia z lasu, który wyglądał jak ogromny labirynt.
Nagle o moje uszy obił się głośny krzyk i pisk. Zdenerwowana pobiegłam w stronę słyszanego krzyku. Gdy dobiegłam na miejsce, zauważyłam leżącą Monikę, całą we krwi, a nad nią ogromne stworzenie. Klęknęłam przy Monice cała zapłakana, z rękami brudnymi od krwi. Wiedziałam, że nie mogę nic więcej zrobić, byłam kompletnie bez silna.
Wstałam i zaczęłam biec, bałam się niezmiernie, ogarniał mnie strach, którego nigdy w życiu nie czułam.
Do mojej głowy dochodziło tysiące myśli, co byłoby gdybym była to, z jednej strony uratowałabym życie przyjaciółki, ale siebie nie uchoroniłabym od śmierci.
Biegłam prosto przed siebie, nagle usłyszałam warknięcie za sobą, stanęłam, obróciłam się i zobaczyłam sprawce zabójstwa Moniki.
Film nagle mi się urwał, pamiętam tylko, że upadłam i krwawiłam.
Nie wiem co się ze mną stało, ale moja dusza wyszła z mojego ciała. Nade mną, tą nieżywą stała policja i rodzice, a ja, moja dusza stałyśmy obok, wiedziałam rozszarpaną mnie, jakby tym zabójcą był lew, wilk czy inne stworzenie z ostrymi kłami.
Próbowałam zwrócić na siebie uwagę, ale to nic nie dawało, w końcu byłam niewidzialna.
mam nadzieję, że opowiadanie się wam spodobało :)
/ Klaudia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz